Liczby nie kłamią. Angel Reece nie tylko dołączyła do ligi, ale ją wysadziła. W swoim debiutanckim sezonie w Chicago Sky pobiła rekord zbiórek w jednym sezonie. Zdobyła 404 zbiórki. To nie jest literówka. To oszałamiający wynik, który pozostawia daleko w tyle stare standardy.
Tym, co czyni tę sytuację jeszcze bardziej absurdalną, jest jej stabilność. Zaliczyła 15 double double z rzędu. Taki rodzaj wytrzymałości i skupienia jest rzadkością na każdym poziomie, nie mówiąc już o tym, jak debiutant dostosowuje się do fizyczności WNBA.
Jej średnia? 13,1 zbiórek na mecz. Sprawdź archiwa. Żaden inny zawodnik w historii ligi nie osiągnął średniej oceny wyższej niż 12,0 w całym sezonie. Rozbiła sufit, zanim jeszcze ukończyła pierwszy rok.
Możesz się zastanawiać, czy to był wypadek. Przypływ energii, który gaśnie, gdy nowość przestaje działać.
Ale tak się nie stało.
W swoim drugim sezonie Reece ponownie poprowadziła ligę. W meczu zdobywała średnio 12,6 zbiórek. Utrzymała dominację. Udowodniła, że pierwszy sezon nie był anomalią. To był wzór.
W lidze widzieliśmy już świetnych zbierających. Lisa Leslie. Diana Taurasi. Nawet jej współczesna Breonna Stewart. Ale głośność? Sama masa rzeczy przechwytywanych każdej nocy? To jest coś innego.
Rhys przejął piłkę. Trzymała go. Dała drugiej szansy swojemu zespołowi, gdy wszyscy inni patrzyli.
To nie są tylko statystyki w tabeli. To kwestia myślenia. To wiara, że każda zgubiona piłka jest Twoja.
Pokazała nam, co się dzieje, gdy talent spotyka się z nieustępliwą wolą panowania nad szkłem. Księgi rekordów jeszcze długo będą nosić jej imię.





















