Nauka ma słabość do wymówek. Tym razem ona jest po twojej stronie. A przynajmniej po stronie graczy.
W niedawnym przeglądzie opublikowanym w czasopiśmie Acta Psychologica przeanalizowano 133 oddzielne badania. Wniosek był zaskakująco jednomyślny: granie w gry wideo sprawia, że mózg staje się nieco bystrzejszy. Poprawia się pamięć, uwaga pracuje szybciej, rozwijają się zdolności przestrzenne. Dodatkowo dostępna jest przydatna możliwość przełączania się między zadaniami bez szaleństwa.
Z pewnością nie jest to magiczna pigułka. Nie myl korelacji z panaceum. Jednak stara reputacja gier jako daremnej działalności zamieniającej ludzi w zombie szybko odchodzi w przeszłość. Obciążenie poznawcze związane z grami jest wyższe, niż się powszechnie uważa.
Co mówią liczby
Naukowcy nie chcieli stawiać na jedno badanie. Obejmowały szeroką próbę: 133 artykuły i ponad 14 000 uczestników.
Przyjrzeli się wszystkiemu, począwszy od tego, jak radzą sobie nałogowi gracze w porównaniu z osobami niegrającymi, po długoterminowe dane obserwacyjne i kontrolowane badania, w których ludziom podawano gamepady jako lekarstwo. Pięć obszarów docelowych: pamięć, umiejętności przestrzenne, uwaga wzrokowa, kontrola poznawcza (zdolność utrzymywania skupienia) i inteligencja ogólna.
Wszystkie wskazówki wskazywały na to samo.
Badania korelacji wykazały, że „ciężcy” gracze mieli lepsze wyniki w zakresie pamięci. Analizy porównawcze wykazały, że zwykli gracze mają lepsze wyniki niż osoby niegrające w zakresie świadomości przestrzennej i kontroli poznawczej. Nawet kontrolowane badania, w których uczestnicy zaczynali od czystej karty, wykazały skromną, ale rzeczywistą poprawę, szczególnie w obszarze pamięci.
Nie mówimy o ogromnych skokach. Efekty są niewielkie, ale trwałe. I przetrwały rygorystyczne testy statystyczne.
„Mózg dostosowuje się do wymagań, jakie mu stawiasz.”
Granie w gry nie jest czynnością pasywną. Przeglądanie sieci społecznościowych – tak, to tam konsumujesz treści. Obejrzyj serial? Zwłaszcza. Gra wideo wymaga decyzji. Stały. Reagujesz, dostosowujesz strategię w trakcie gry i monitorujesz wiele zmiennych jednocześnie.
Z biegiem czasu ten trening mentalny wzmacnia sieci neuronowe. Neuroplastyczność to nie tylko modne hasło, ale działający mechanizm. Powtarzające się wyzwania powodują dłuższą koncentrację uwagi i dokładniejsze zapamiętywanie informacji.
Działa tu także czynnik „wzbogacania środowiska”. Gry na dużą skalę z otwartym światem symulują bogate, stymulujące środowiska. Badania pokazują, że wspomaga funkcjonowanie hipokampa, głównego ośrodka pamięci w mózgu. Poznawanie wirtualnego świata staje się rodzajem treningu.
Gatunek nie ma znaczenia
Oto interesująca część. Nie ma znaczenia, co dokładnie grali.
Naukowcy przetestowali wpływ wieku, płci, pochodzenia kulturowego, stanu zdrowia i czasu trwania zabawy. Specjalnie przetestowali wpływ gatunku gier: łamigłówek, strzelanek, strategii, symulatorów sportowych, symulatorów.
Nie stwierdzono znaczących różnic.
Korzyści poznawcze wydają się tkwić w samym akcie grania, a nie w specyfice gatunku. Nie obejmuje to aplikacji do „trenowania mózgu”, takich jak Lumosity. Nie zostały one uwzględnione w tej analizie. Mówimy o komercyjnych grach rozrywkowych. O tym samym oprogramowaniu, które kupujesz w sklepach.
Po co wydawać pieniądze na specjalistyczne oprogramowanie szkoleniowe, skoro gra za 70 dolarów działa równie skutecznie? Być może nie warto. Dane sugerują, że możesz po prostu grać dla zabawy i uzyskać trening mózgu jako miły bonus.
Drobnym drukiem
Czy to oznacza, że powinieneś rzucić siłownię i zaopatrzyć się w symulator? Prawdopodobnie nie.
Rozmiary efektów były małe. Większość badań uwzględnionych w przeglądzie charakteryzowała się raczej umiarkowaną niż doskonałą jakością metodologiczną. Wymagane rezerwacje.
- Korelacja nie jest przyczyną. Czy ludzie grają, bo są mądrzejsi, czy też gry czynią ich mądrzejszymi? Tego nadal nie wiemy na pewno. Badania korelacyjne nie są w stanie rozwikłać tej plątaniny.
- Brak śledzenia długoterminowego. Czy te korzyści będą nadal obowiązywać? Nie dysponujemy danymi podłużnymi, które wskazywałyby, że skutki utrzymują się przez lata.
- Tylko rozrywka. Badanie koncentruje się na grach komercyjnych, a nie zastosowaniach terapeutycznych.
Niemniej jednak. Czas ekranowy nie jest monolitem. Przewijanie kanału nie jest grą. Oglądanie reklam nie jest rozwiązywaniem zagadek. Jeśli i tak masz zamiar wpatrywać się w prostokąt ekranu, poruszanie się po cyfrowym świecie wymaga znacznie więcej wysiłku dla układu nerwowego niż bezcelowe przewijanie wiadomości.
Co oznacza: jeśli jesteś już hazardzistą, twój nawyk jest nie tylko nieszkodliwy. Pewnie robi coś dobrego. Najlepsza gra to ta, która naprawdę sprawia ci przyjemność. Wszystko inne to tylko marność.
