Trajektoria Nireja Chopry nie zaczęła się od złotego medalu. Zaczęło się od cichej dominacji na najmłodszym poziomie. W 2012 roku nie tylko rywalizował; został już mistrzem Indii do lat 16 w rzucie oszczepem. Tytuł ten nie był jedynie trofeum na półce. Był to dowód na to, że chłopiec z Khandry posiadał dar, którego większość dorosłych nie posiada.
Dwa lata później presja nasiliła się. Celem były Igrzyska Olimpijskie Młodzieży. Etap był rundą kwalifikacyjną. Nie zajął pierwszego miejsca, ale też się nie potknął. Srebrny Medal w 2014 roku był sygnałem, że jest gotowy na występy na arenie światowej, a nie tylko na lokalnych zawodach.
Potem przyszedł rok 2016. Rok, w którym wszystko się zmieniło: od potencjału do sprawdzonej doskonałości.
Przełom na arenie światowej
Ten rok to podwójny triumf Chopry. Najpierw pojechał na południe, aby reprezentować Indie na Igrzyskach Azji Południowej. Wynik? Złoto. Bez wątpienia, bez wahania. Była to korona regionalna, ale miała wagę.
Zaraz potem przeniósł swoją grę na światowy poziom. Czekały na niego Mistrzostwa Świata do lat 20 IAAF (obecnie Światowa Federacja Lekkoatletyczna). To nie były lokalne zawody. Byli to najlepsi młodzi oszczepnicy na świecie. A Nirej nie tylko brał udział. Wygrał.
Przywiózł do domu złoto.
„W 2016 roku zdobył złoto na Igrzyskach Azji Południowej i Mistrzostwach Świata do lat 20 IAAF (obecnie Światowa Federacja Lekkoatletyczna).”
Było to rzadkie osiągnięcie. Zdobądź dwa główne tytuły z rzędu w tym samym roku: jeden regionalny i jeden światowy, w kategorii wiekowej poniżej 20 lat. To ustaliło szablon tego, co miało nadejść dalej. On nie był przypadkiem. Nie był jednorazowym sportowcem. Był systemem. Metoda. Miotacz potrafiący grać pod presją.
Cały świat obserwował go potem z uwagą. Złoto na Mistrzostwach Świata Juniorów było iskrą. Złoto olimpijskie, które pojawiło się wiele lat później, było pożogą. Ale nie można rozpalić ognia bez iskry.























