Dwa lata temu wyeliminowałam ze swojej diety nabiał. Nie z powodu kryzysu moralnego, ale dlatego, że moje wnętrzności dosłownie błagały o litość. To skłoniło mnie do całkowitego przemyślenia spożycia białka, zwłaszcza o 7 rano.
Straciłem sprawdzone opcje. Co gorsza, dowiedziałem się, że białko serwatkowe to w zasadzie przetworzone mleko.
Co pozostało do zrobienia?
Spodziewałam się, że moja poranna rutyna stanie się białkową pustynią.
Potem na scenę wszedł mój lekarz. Dosłownie pchnął w moją stronę słoiczek kolagenu przez stół.
Teraz prawdopodobnie myślisz o kolagenie jako o produkcie kosmetycznym. Świecąca skóra, mocne stawy, cała estetyka. To naprawdę daje taki efekt. Niewątpliwie. Ale oto praktyczne podejście: działa, ponieważ zapewnia organizmowi odpowiednie „narzędzia” aminokwasowe do samodzielnego budowania.
Oto jak to działa w moim przypadku.
Struktura ma znaczenie
Kiedy słyszysz słowo „kolagen”, nie od razu myślisz „białko”. Przynajmniej ja tego nie zrobiłem. Jest to jednak białko najobficiej występujące w całym organizmie człowieka.
Białko to łańcuch aminokwasów. Łańcuch kolagenowy skręca się w potrójną helisę. Sprawdź to sam. Ta skręcona, przypominająca linę struktura sprawia, że jest mocny i włóknisty. Stanowi szkielet dla Twojej skóry, ścięgien i kości. Bez tego dosłownie byś się rozpadł.
Głównymi składnikami są prolina, glicyna i hydroksyprolina. Nazywa się je „istotnymi” (w sensie biochemicznym, który czasami jest mylony z „nieistotnymi”). Ale to nie znaczy, że nie są potrzebne. Oznacza to, że organizm może syntetyzować je samodzielnie. Jednak pod wpływem stresu nie robi tego zbyt skutecznie.
Prolina odpowiada za gojenie się ran i elastyczność skóry. Hydroksyprolina? To pochodna. Glicyna? Neuroprzekaźnik. Bierze udział w przekazywaniu sygnałów motorycznych oraz pomaga w syntezie glutationu i kreatyny.
Wszystkie trzy aminokwasy „blokują” strukturę helisy. Zapobiegają przekształcaniu się skóry i tkanek w żałosny stos.
Dlaczego nie proszek roślinny?
Jeśli nienawidzę białka serwatkowego, to muszę kochać białko roślinne, prawda?
Nie tak szybko.
Gleba jest zanieczyszczona. Białka roślinne wraz z wodą absorbują metale ciężkie.
Badanie przeprowadzone w ramach projektu Clean Label wykazało imponujące liczby. Przeczytaj je dwa razy. 77% roślinnych odżywek białkowych zawierało ołów w ilości przekraczającej dopuszczalny limit. Kolagen? Tylko 26%. Nawet białko serwatkowe wyglądało lepiej niż rośliny przy zawartości 28%.
Nie zapisałem się na przyjmowanie suplementów ołowiu do porannej kawy.
Dlaczego ten konkretny słoik?
Wybrałam nie tylko słoik Mindbodygreen, żeby uniknąć toksyn. Zawiera 17,7 gramów kolagenu pochodzącego od krów karmionych trawą (typ I i III). Szesnaście gramów czystego białka.
Ale głównymi zaletami są dodatkowe składniki.
- 100 miligramów kwasu hialuronowego.
- 500 mikrogramów biotyny.
Dlaczego to jest ważne?
Kwas hialuronowy zatrzymuje wodę. Biotyna jest niezbędna dla keratyny.
Zwykle muszę myć włosy co drugi dzień. Loki zwisają „wyblakłe”. Teraz tego nie ma. Odkąd zaczęłam stosować ten proszek, moje loki utrzymują swój kształt przez trzy dni. Czasem cztery. Jestem zszokowany.
Nawet w palącym letnim słońcu moja skóra wygląda na jędrną. Zatrzymywanie wilgoci uległo znacznej poprawie.
Korzystne dla skóry są dawki od 5 do 10 gramów. Wyższe dawki – na przykład ponad 16 gramów na porcję – mogą również pomóc mięśniom. Teraz trenuję z dużymi ciężarami. Chcę przybrać na wadze. Wsparcie mięśni połączone z korzyściami estetycznymi?
To jest zwycięstwo.
Poranne śniadanie w nowej odsłonie
Na początku pomyślałem: „Wow, koktajl kosmetyczny”.
Potem jeszcze raz spojrzałem na etykietę. Szesnaście gramów białka.
Nadeszło zrozumienie.
Jadłem jogurt z mleka owczego lub jego roślinne zamienniki. Smakują ok. Łatwostrawny, jeśli nie tolerujesz laktozy. Ale zawartość białka? Smutny. Wyraźnie niższa od tradycyjnego jogurtu mlecznego.
Kolagen wypełnił tę lukę.
Do miski dodaję łyżkę aromatu czekoladowego. Poprawia to smak. To dodaje białka. Całość posypuję truskawkami, orzechami pekan i odrobiną syropu z agawy.
Teraz jest to deser śniadaniowy. Ale dodaje energii.
Dodałam do płatków owsianych. Zmieszany z lodami waniliowymi, aby uzyskać gęsty, bogaty koktajl mleczny, który naprawdę dodaje mi sił.
Brak jednoznacznych wniosków
Cieszę się, że mam to w swojej diecie. Moje włosy wyglądają lepiej. Skóra wydaje się gęstsza. Mięśnie otrzymują swoją część składników odżywczych.
Aminokwasy i substancje bioaktywne nie spadają z nieba z całej żywności. Czasami trzeba ręcznie dodać „cegły” z powrotem do ściany.
Czy warto?
Najprawdopodobniej tak. Jeśli chcesz zwiększyć wartość odżywczą swojego poranka bez picia koktajlu kredowego.
Spróbuj. Zobacz, co Cię wciąga.
